Przypomnijmy, że rok 1812 to rok, o którym Adam Mickiewicz pisał: „O roku ów! Kto ciebie widział w naszym kraju! Ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju, a żołnierz rokiem wojny". Rok 1812 — rok wyprawy Napoleona na Rosję, rok polskich nadziei na trwałą niepodległość. Bez wątpienia rozmawiano o tym także w Natolinie, choć w tych rozmowach z pewnością nie uczestniczył mały Gucio, który7 czy7-tał książki i uczył się francuskiego.
Efekty7 tej domowej nauki możemy poznać z listu Gucia pisanego w trzy lata później, z Natolina, a było to w październiku 1815 roku. Gucio pisał do matki bawiącej wówczas w Wiedniu. Pojechała ona tam po to, by swej matce zaprezentować najmłodszego syna — Mory7sia. Gucio zaczyna swój list po francusku: „A ma chere Maman a Vienne", i w połowie: „tout le monde di, że folwark bardzo piękny, lecz dla nas piękniejszym będzie, jak się Mama do Natolina wróci. Tymczasem Papka przyjechał w nie najlepszym zdrowiu, głowa go często boli, przecież poluje i trudni się interesami; poprowadził ze sobą wielkie krowy i wielkie psy; a ja sobie balon kupiłem; piłki mi giną na dachach. Pan Niemcewicz powiada, że się Moryś z jakąś Niemką ożenił, ale my temu nie wierzymy i wszyscy go ściskamy i całujemy rączki kochanej mamy, która raczy przypomnieć nas pamięci Bonki Wiedeńskiej. Szczęśliwy Moryś, że mógł ją uściskać. Adieu, Mamusiu kochana. List ten nie podoba mi się, cóż, kiedy lepszego napisać nie umiem. Rączki całuję August Potocki".
Dwa bez mała stulecia dystansu, a ten znaleziony w papierach archiwum wilanowskiego list małego Gucia nic nie stracił ze swego dziecięcego uroku. Tyle spraw i wszystkie jednakowo ważne... i ojciec, i konie, i krowy, i balon, i piłki, i babcia „wiedeńska", i żartobliwe sugestie pana Niemcewicza, czyli poety Juliana Ursyna, autora między innymi Śpiewów historycznych, zaprzyjaźnionego od dawna z rodziną Potockich, od których dostał do zamieszkania pobliski folwark wilanowski z pałacykiem, zwanym Rozkosz, a od jego imienia do dziś noszącym miano Ursynowa.
Ten szczęśliwy, beztroski okres dzieciństwa młodych Potockich w Natolinie zamknął się, chyba trochę za wcześnie i zbyt boleśnie, rozwodem rodziców w 1820 roku.