Tymczasem młodym Potockim przychodziły na świat dzieci: w roku 1806 urodził się pierworodny syn August, na cześć którego jeden z folwarków wilanowskich nazwano Gucinem, w roku następnym pojawiła się córka Natalia, który to fakt musiał się zbiec z rosnącym zainteresowaniem rodziców rezydencją w Bażantarni, przemianowanej wówczas na Natolin, w 1811 roku urodził się jeszcze syn Maurycy, od którego swą nazwę wywodzi przywilanowski Morysin.
W roku 1808 przystąpiono do generalnego remontu i przebudowy7 wnętrz teraz już natolińskiego pałacu, które to prace prowadził „podopieczny" Stanisława Kostki — architekt Chrystian Piotr Aigner, autor między innymi — wraz ze swym mecenasem — fasady warszawskiego kościoła bernardynów Św. Anny w 1788 roku. Dzięki niemu ściany półokrągłego otwartego salonu pałacu w Natolinie pokryły pilastry oraz sztukateryjne przedstawienia instrumentów muzycznych i atrybutów Amora.
Ale nie tylko ów salon zyskał wtedy7 nową dekorację. Również i inne wnętrza pałacu, zarówno recepcyjne sale parteru, jak i usytuowane na piętrze apartamenty mieszkalne nowych gospodarzy, zostały- na nowo urządzone i wyposażone. Na piętrze mieściły się pokoje Anny — od północy, i Aleksandra — w południowej części. Łączył je, położony pośrodku, pokój dziecinny. Z dawnego wyposażenia sypialni Anetki zachował się do naszych czasów jedynie kominek, wykonany ze stiuku i ozdobiony po bokach akroteriami, z półokrągłą ramą nad nim, w której obecnie jest lustro, gdy pierwotnie znajdowało się w niej malowidło pędzla Kazimierza Wojniakowskiego, przedstawiające amorka z pochodnią. W położonym obok gabinecie przetrwał, pochodzący także z czasów Anny, piec o nader interesującej dekoracji, na którą składają się malowane ostrołukowe wnęki z różnego rodzaju antycznymi wazami. Z okna bawialni, należącej do tego apartamentu, rozciąga się piękny widok na taras i położony poniżej ogród. Ogrzewał ją również kominek, istniejący do dzisiaj, wykonany ze sduku, z ostrołukowym otworem paleniska. Nad nimi znajduje się mahoniowe zwieńczenie, nawiązujące także do neogotyku, stylu preferowanego przez romantyków. Nie mniej romantyczna jest tajemnica, jaką skrywa owo zwieńczenie. Otóż mahoniowa oprawa ujmuje zwierciadło, za którym kryje się... okno. Z niego podziwiać można inny fragment ogrodu z olbrzymim, starym modrzewiem na pierwszym planie. To zaskakujące urządzenie jest niewątpliwie pomysłem samej Anetki.
Na parterze mieszczą się, jak już powiedziano, sale recepcyjne. Sala jadalna, usytuowana od strony południowej, jest wnętrzem eleganckim, lecz skromnym, jeśli chodzi o wystrój dekoracyjny. Sufit jej zdobi stiukowa rozeta, skomponowana z motywu liści. Motyw pionowo ustawionych liści wstępuje także we fryzie fasety. Dwie ściany sali otrzymały arkadowe wnęki; jedną z nich wypełnia duży piec, zwieńczony doryckim belkowaniem i akroteriami na narożach. Powierzchnię pieca, ponad drzwiczkami paleniska, zdobi wydłużone antyczne naczynie skrzyżowane z gałązką palmy. Druga nisza to otwarty bufet z półkami, na których, tak jak w czasach Anny i Aleksandra Potockich, stoją srebrne, klasycy s tyczne naczynia. W półkolach arkad, zarówno nad bufetem, jak i piecem, znajdują się maski Dionizosa. Użytkownikom tego wnętrza patronuje więc sam Bóg wina.