W 1720 roku właścicielką Wilanowa i jego folwarków została hetmanowa wielka koronna Elżbieta Sieniawska, córka Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, znakomitego męża stanu i wytrawnego mecenasa. W dziesięć lat później, wskutek usilnych zabiegów króla Augusta II, w zamian za pałac Błękitny w Warszawie, odstąpiła królowi Wilanów w dożywotnie władanie. Inicjatywie tego monarchy przypisuje się przekomponowanie malowniczego terenu leśnego Bażantarni w duchu francuskich założeń ogrodowych, z promienistym wachlarzem duktów zbiegających się u podnóża tak zwanej Wielkiej Góry, czyli na wysuniętym i nie zadrzewionym cyplu skarpy, ujętym przez dwa wąwozy.
Po śmierci Augusta II w 1733 roku dobra wilanowskie wróciły do swych prawowitych właścicieli — Marii Zofii z Sieniawskich i jej małżonka księcia Augusta Aleksandra Czartoryskiego. Książę August Czartoryski, wojewoda ruski, dzięki małżeństwu z Marią Zofią, córką Zofii i hetmana Adama Mikołaja, a wdową po wojewodzie połockim Stanisławie Denhoffie — dziedziczką co najmniej dwóch wielkich fortun, stał się jednym z najbogatszych magnatów ówczesnej Rzeczypospolitej. Zajmując się administrowaniem ogromnych dóbr i majątków, położonych w różnych częściach rozległego kraju, nie zwracał zrazu większej uwagi na podwilanowską Bażantarnię. Dopiero w 1780 roku, już pod koniec życia, książę August wydał polecenie, by na owym wysuniętym cyplu Wielkiej Góry7, skąd rozciągały7 się dalekie i malownicze widoki, wystawiono dlań niewielki piętrowy pałacyk, w charakterze letniej willi, utrzymany w duchu modnego ówcześnie klasycyzmu. Twórcą jego był znany architekt warszawski, Szymon Bogumił Zug, wsławiony niedawno wzniesionym monumentalnym kościołem ewangelicko-augsburskim przy ulicy Królewskiej. Architekt ten wybudował już sporo pałaców i kamienic, a także urządził w okolicach podwarszawskich wiele budzących podziw, nowoczesnych jak na owe czasy, rezydencji ogrodowych.
W cztery lata później, Zug, pisząc swoją książkę o ogrodach, wspomniał i o pałacyku w Bażantarni: „Książę wystawił tu gmach, aby jak najkorzystniej użyć tego miejsca odznaczającego się pięknem, a dotąd zupełnie zaniedbanego".
Czy inicjatorem wystawienia tego pałacyku był rzeczywiście sam książę, który w tym czasie miał już ponad osiemdziesiąt lat? Wydaje się, że do tego kroku namówić go musiała córka Izabella Lubomirska, marszałkowa wielka koronna, pani rozkochana w architekturze, tworząca i współpracująca z Zugiem w kilku jeszcze innych swych rezydencjach.