Wstęp
Wspaniała rezydencja ogrodowa niegdyś w podwarszawskim, a dziś już warszawskim Natolinie jest jedną z trudniej dostępnych dla zwiedzających. Przez wiele powojennych lat była rezydencją zamkniętą, ponieważ przeznaczono ją na przyjęcia oficjalnych gości rządu polskiego. Dziś nie odgrywa już tej roli, ale nadal pozostaje niedostępna dla turystów.
Po kilku próbach udało nam się jednak dostać na teren parku i pałacu. Ten pierwszy jest utrzymany w miarę przyzwoicie, w tym drugim wiosną roku 2000 rozpoczęto remont, dzięki któremu natoliński pałac ma odzyskać swą dawną świetność. Ów remont uniemożliwił nam, niestety, ukazanie uroku i piękna wszystkich wnętrz pałacu. Na murze sąsiadującym z pilnie strzeżoną (zarówno przez ludzi, jak i elektronikę) bramą umieszczono tablicę, na której widnieje trzyjęzyczny napis: „Kolegium Europejskie, College d'Europe, College of Europe". Pałac bowiem, jak i cały otaczający go park i znajdujące się w nim budynki, dzierżawi od Urzędu Rady Ministrów Fundacja Europejska, której działalność ma na celu integrację Polski z Unią Europejską. Służy temu wspomniane Kolegium Europejskie, którego „campus w Natolinie składa się ze 120 hektarów historycznego parku i rezerwatu przyrody" — jak napisano w reklamowym folderze. O pałacu nie sposób doszukać się w nim słowa. Kolegium nie jest zresztą tematem naszych opowieści, wspomnijmy zatem jedynie, iż przygotowuje ono młodych ludzi do życia i pracy w strukturach Zjednoczonej Europy, i powróćmy do głównego tematu, czyli do pałacu w Natolinie, którego dzieje stały sie treścią wydanej w 1949 roku książki Stanisława Lorentza Natolin.
Nazwa Natolin pochodzi z początków XIX wieku, pierwotnie bowiem ten zalesiony teren, należący do klucza wilanowskiego, nazywany był Bażantarnią, a to z powodu, iż hodowano tu bażanty, na które urządzano później łowy i które trafiały na królewski stół Jana III Sobieskiego, rezydującego w pałacu w Wilanowie.